Prawo własności

Nie-wol-nik, nie-wolny, z-nie-wolony, u-bez-własno-wolniony, pozbawiony własnej woli, wolności. Być wolnym znaczy móc spełniać swoją wolę. Możliwość całkowitej wolności postępowania podobno pochodzi od Boga. Można próbować nas do czegoś przekonywać lub zmuszać, ale ostateczny wybór zawsze należy do nas. Wolna wola to obszar naszej całkowitej władzy, czyli nasza własność w pełni. To nasz wolny wybór, czy w sercu nosimy miłość, czy nienawiść – jeden może chcieć zatłuc za zarysowanie samochodu, inny wybaczy okaleczenie.

Niewolnictwo duchowe nie jest możliwe, dzięki nienaruszalności duchowej woli, która odnosi się do zamiarów i odczuć człowieka. Jednak we własność doczesną już włamać się można. Zatem niewolnikiem w wymiarze ziemskim jest ten, którego własnością rządzi ktoś inny, przeciwko jego woli – pogwałcił jego prawo samostanowienia. Wobec tego, aby nikt nie był niewolnikiem, władza może sięgać co najwyżej do granicy własności kogoś innego – moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna Twoja.

Prawowita własność to wszystko co stanowi nas samych – ciało, sferę duchową, myśli, postępowanie oraz to co weszło w nasze posiadanie, bez złamania prawa własności innej osoby. Jak wyrób z surowców, które nie należały do nikogo innego, zajęcie przedmiotu, do którego nikt nie posiada prawa własności, bądź dobra nabyte. Ziemia wraz ze swoimi bogactwami oraz przestrzeń nad i pod nią jest własnością do poziomu, do którego jesteśmy w stanie nią władać. Dziecko jest pod opieką swoich rodziców (z-rod-zony, tworzy ród, a dalej spo-krew-niony na-ród), dopóki nie obwieści, że jest inaczej. Praw rodzicielskich, które są tymczasowym prawem własności do dziecka, też nie można nabyć łamiąc prawo samostanowienia, więc gwałciciel ich nie uzyskuje. Prawa rodzicielskie, tak samo jak prawo własności, można przekazać lub się ich zrzec. Naruszenie woli rodziców w stosunku do dziecka, nawet za jego zgodą, jest złamaniem ich prawa własności. Można by się zastanawiać, czy dopuścić odbieranie dziecka rodzicom, którzy je krzywdzą, a które jest zbyt małe na wyrażenie swojej woli, albo niepełnosprawne. Z tym że, za co powinno się odbierać dziecko? Za klapsa, za odmowę szczepienia, albo przetoczenia krwi, za uczenie, że homoseksualizm to zaburzenie, za złamanie ręki, a może za przeszłe usunięcie ciąży? Przegłosować można by każdy z tych przypadków, ale kimże jesteśmy żeby uważać się za lepszych opiekunów niż rodzice dziecka? Może to my robimy coś, co w przyszłości przyczyni się do samobójstwa naszego dziecka. Zapewne gdy ktoś napotka człowieka bijącego dziecko, albo zwierzę, to w pierwszej kolejności spróbuje go powstrzymać, a dopiero później będzie dochodził kwestii własności i to wydaje się jak najbardziej słuszne. Starzy piraci poprzez swoje rozgłośnie prowadzą nagonkę, że Polacy to złodzieje, roszczeniowcy, zacofani i w ogóle zwyrodnialcy, czym starają się uzasadniać łamanie naszego prawa samostanowienia. Oczywiście zdarzają się i tacy, ale przypomnijmy, jak wypadła nie tak dawna próba sumienia. Gdy podczas Powstania Warszawskiego, po napaści i latach zabijania, głównie ludności cywilnej, nie oszczędzając nawet kobiet w ciąży i dzieci, żołnierze niemieccy trafiający w ręce powstańców byli opatrywani w szpitalach polowych, to w tym samym czasie, w ramach „odwetu”, w innych częściach Warszawy, najeźdźcy dokonywali rzezi cywilów. Wkroczyli np. do szkoły podstawowej, gdzie wymordowali około 500 polskich dzieci, kolbami karabinów, oszczędzali naboje, taki wykonali rozkaz – zwykli Niemcy, bez których IIWŚ, a z nią zgładzenie 17% Polaków, kolejny etap zagłady Słowian (Sławjan), pozostałby tylko w sferze chorych pragnień starych piratów. Mimo całej potworności, Polacy okazywali miłosierdzie swoim oprawcom i wierzę, że zasiali tym ziarno miłości w wielu ich sercach. Dlatego właśnie, o los dzieci w polskich rodzinach, pod obowiązującym prawem samostanowienia, obawiam się najmniej.

W świecie doczesnym może też istnieć własność wspólna – ma więcej niż jednego właściciela. Jest nią np. państwo. Państwo czyli Pan i Pani – obywatele, którzy je tworzą i do których należy. Każdy obywatelem jest w takim samym stopniu, więc każdy Polak ma równą władzę nad Polską, pod postacią prawa wyborczego. W przypadku współwłasności, działania również następują za wolą właścicieli, a w wypadku braku porozumienia, w zgodzie z większością, czyli 50%+1 głosów. Można by zadać pytanie, dlaczego nie musi zostać osiągnięta jednomyślność? No dlatego, że gdy głosujemy, czy pomalować płot na niebiesko, czy zielono i nie osiągamy porozumienia, to musielibyśmy zostawić go takim jaki jest, a skoro brak malowania (powstrzymywanie ruchu to też działanie) też nie ma pełnego poparcia, to również odbiera wolę pewnej części właścicieli. Rozwiązanie większościowe narusza ją najmniej licznemu gronu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby obywatel mógł powierzyć swój głos przedstawicielowi (posłowi – posłanemu z głosem), ale też w każdej, dogodnej chwili może go odebrać. Na obszarach wspólnych obowiązują większościowo ustanowione przepisy – tak samo dowolne jak na własności osobistej i może to być chociażby zakaz przeklinania, albo wytyczne stosownego ubioru. Na różnych obszarach wspólnych mogą obowiązywać rożne przepisy państwowe.

Prawo własności można naruszyć jedynie w celu przerwania łamania tego prawa, u siebie lub innych, nawet zabijając napastnika, jeśli to konieczne. Można o-bez-władnić (odebrać władzę, wolę) napastnika, ale nie należy niepotrzebnie krzywdzić, a gdy tylko napaść została powstrzymana, dalsze czynności pozostawić służbom porządkowym. Napastnikiem jest zawsze ten, kto pierwszy wtargnie we własność innego człowieka, bez jego pozwolenia – nie tylko sobą, ale i skutkami swojego działania, jak dym, czy promieniowanie. Niewspółmierną obronę rozpatruje sąd (obsadzanie sądów omówiłem w innym rozdziale).

Wobec powyższego kara, w pojęciu umieszczenia w więzieniu, bądź przymusu zadośćuczynienia, jest naruszeniem prawa własności. Po przerwaniu napaści, niczyja własność nie jest już naruszana i mimo iż skutki mogą pozostawać bolesne, a nawet nieodwracalne (zniszczenie, śmierć), to dalsze ubezwłasnowolnienie unieszkodliwionego sprawcy byłoby nowym łamaniem prawa własności. Człowiek przyzwoity nie krzywdzi nie tylko uczciwego, ale i niegodziwca. Szlachetnie jest wybaczać, ale nierozsądnie byłoby narażać się na szkodę. Z tego względu osobę stwarzającą zagrożenie dla wolności innych nie należy pozostawić samej sobie. W zależności od przewinienia, najpierw można ją pouczyć, gdyż nie jest być może świadoma wykroczenia, poradzić i wesprzeć w poprawie, ale też ostrzec innych w przypadku wątpliwości co do zamiarów, a w ostateczności całkowicie odciąć. Większość może ustanowić, że osobę niebezpieczną odprawia się na jej własność i strzeże przed wtargnięciem we własności tych, którzy sobie tego nie życzą, w tym wspólnej. Takie środki ostrożności nie naruszają niczyjego prawa własności. Jeśli na podwórku złodzieja dostrzeżemy skradziony przedmiot, albo uprowadzonego człowieka, to znaczy, że prawo własności nadal jest naruszane i wkroczenie na jego własność nie jest napaścią, a jej przerywaniem. Jednak każdy, który wedrze się w czyjąś własność, a nie zastanie tam porwanej rzeczy – bezpośrednio odpowiada za złamanie prawa własności (szturmujący, nie zwierzchnik). Prawo własności jest jednoznaczne, spójne, stałe i równe dla wszystkich, bez wyjątków. Wyjątek to zaprzeczenie, obłuda i furtka do większych nadużyć – zaczyna się od drobnostki, a kończy na przyzwoleniu na powszechne szpiegowanie, tortury, albo najazd innego państwa jako „walka z terroryzmem”. Aby założenie było poprawne, wszechstronne, to musi stosować się w swoich najbardziej skrajnych przypadkach. W przeciwnym razie należy je odrzucić jako błędne, a nie naciągać wyjątkami.

Wszelkie nakazy i zakazy ponad ochronę własności – osobistej lub wspólnej, poza przymusem podczas przerywania naruszenia tegoż prawa, są tak naprawdę jego pogwałceniem. Nakaz opłat za pojazd mimo iż stoi wyłącznie na posesji, obowiązek udzielania pierwszej pomocy, służby wojskowej i obrony kraju, zakaz posiadania i używania broni (od bronić) w obrębie swojej własności, uprawy, przetwarzania i spożywania lub sprzedawania pewnych roślin – przykłady można mnożyć. Oczywiście na przestrzeń wspólną większość może ustalić choćby i nakaz chodzenia wspak – takie prawo właściciela, kto nie chce, wstępować nie musi. Jednak jeśli w moim ogrodzie rośnie drzewo, a ktoś zakazuje lub nakazuje mi je ściąć (np. z powodu zarazy), to znaczy że odebrał mi do niego prawo własności. Jeśli w moim polu odkopałem stare monety i ktoś, bez udowodnienia że do niego należą, odbiera mi je, znaczy że przypisał sobie lub instytucji nadrzędne prawo własności, przy-właszczył, okradł. Jeśli ktoś postawi słup i nadawane przez niego pole elektromagnetyczne przekracza granice mojej działki, to łamie moje prawo własności. Przystaliśmy na to, że można zostać ukaranym za zerwanie umowy, a przecież gdy nawet dałem słowo, że powiedzmy, przez rok zobowiązuję się płacić za usługę i dzięki temu jest ona tańsza, ale przed upływem tego czasu zmieniam zdanie i wycofuję się, to nie nastąpiło żadne złamanie niczyjego prawa własności. Tak samo nie można zakazać właścicielowi firmy zwolnienia pracownika w dowolnej chwili, bądź odmówienia obsługi kogokolwiek. Tzw. ochrona patentowa również łamie prawo, na którego straży niby ma stać, gdyż wykorzystywanie poznanej wiedzy nie jest pozbawieniem jej pomysłodawcy (kradzieżą), i to samo tyczy się tzw. praw autorskich do muzyki, filmu, programu, ochrony znaku firmowego, itp. Jeśli nie chcemy aby pomysł, czy wykonanie było rozpowszechniane przez innych to je przed tym zabezpieczamy lub nie ujawniamy go wcale. Obecnie banki mogą w zasadzie dowolnie zmieniać odsetki pożyczki, a gdy chcemy ją wcześniej spłacić to naliczają „kary”. Przecież umowa wolnych ludzi jest zawsze obustronna i przestaje obowiązywać gdy którakolwiek ze stron się wycofuje, niezależnie czy to przyrzeczenie małżeńskie, śluby zakonne, abonament, czy przysięga wierności rozbójnikowi. W razie braku porozumienia, wątpliwości rozstrzyga sąd, ale nie stając na straży pragnień lichwiarzy, tylko prawa własności. Także jeśli powiedzmy pożyczyłem tysiąc złotych i za 300 kupiłem hulajnogę, to można mi ją odebrać jedynie gdy widnieje ona jako własność pożyczkodawcy. Można odebrać pieniądze papierowe jeśli ich oznaczenie odpowiada tym przywłaszczonym, ale dokładnie, tylko i wyłącznie potwierdzone sztuki, nie ma mowy o żadnych odsetkach. Całe pojęcie długu, albo grzywny, czy alimentów, nie wspominając już o ich dziedziczeniu przez krewnych, jest całkowicie sprzeczne z prawem własności. Wszelkie zagrożenia po-życzenia są po stronie wierzy-ciela, który po-wierza własność i wierzy, że słowo zostanie dotrzymane, przecież nikt go nie zmuszał. Może on przykładowo prowadzić czarną listę, ogólnie dostępną, rozgłaszać kto jest niesłowny, nawet kłamać, bądź namawiać do zemsty, ponieważ nie narusza tym granicy samostanowienia. To ten co słyszy wybiera jak postępuje i za swoje czyny odpowiada, nie nagabywacz. Stąd słowa nie mogą być krzywdą samą w sobie, tylko czyny. W Norymberdze rozliczeni powinni zostać żołnierze, którzy bezpośrednio wykonywali rozkazy, a nie dowódcy, ponieważ bez gotowych do mordowania Niemców, Hitler pozostałby tylko niespełna rozumu krzykaczem. Aby pozyskać wykonawców zbrodni, starzy piraci muszą zmylić nasze rozeznanie. W tym celu nieustannie próbują zacierać znaczenia, aby ich granice dowolnie przesuwać. Wmawiają nam, że dobro i zło są względne, usiłują spoić je pod podstępnym szyldem wolności, żebyśmy mieli wątpliwości co do postępowania lub abyśmy uciszali sumienie przerzucając winę – przecież tylko wykonywałem rozkazy, takie jest prawo, zmusili mnie. W ten sam sposób piękno i brzydotę pokrętnie nazywają sztuką. Przekonują nas, że granica wolności jest płynna, a być może własność wcale nie istnieje, bo w niektórych okolicznościach można odebrać co uznają za słuszne. Urabiają nas, że pewna wiedza jest poza naszym zasięgiem i wypowiadać się mogą tylko eksperci, oczywiście ci opłacani przez nich. Twierdzą, że z troski można kłamać, nawet zabić, a miłość to według nich uczucie, albo czynność, bo niby można ją uprawiać, podczas gdy miłość to stan wewnętrzny. Nakłaniają nas, abyśmy przystawali na wszelkie widzimisię, łącznie z godzeniem się aby brzydota, kłamstwo i grabież zostały uznane za poprawność, bo inaczej, miałoby oznaczać że ich odrzucamy. Wciskają nam, że samo zwracanie uwagi na różnice jest krzywdzące (piętnują ich badanie, jak wpływ fazy cyklu kobiet-sędziów, bądź atrakcyjności skazanego na surowość wyroku, wpływ przepustowości żył na inteligencję i inne różnice rasowe, a nawet dymorfizm płciowy), a przecież mimo iż otyłość jest oznaką kłopotów zdrowotnych, to nadal jest się tak samo człowiekiem, ani mniej, ani więcej od innych (to samo dotyczy człowieka niecnego lub jeszcze nienarodzonego), a zwrócenie na to uwagi to wyłącznie wolność wyrażania. Mężczyzna ma pełne prawo uważać się za kobietę, albo bociana, jednak ani nie zmieni to wyników jego badań genetycznych, ani nie będzie on zaliczany do grupy ryzyka chorób kobiecych, bądź ptasich. Tak samo, ktoś może uważać się za właściciela mojego domu, mimo iż wiadomo, że w rzeczywistości nim nie jest. Prawdy można nie znać, można się z nią nie zgadzać, można próbować ją zmienić, ale choćby i cały wszechświat ją przegłosował, to ona i tak pozostaje na swoim miejscu (to samo tyczy się dobra, czy piękna). Jeśli tylko człowiek spokojnie wsłucha się w swoje wewnętrzne poczucia i postępowanie zacznie rozpatrywać przez pryzmat prawa własności, nagle wszystko staje się jasne. Wtedy nie ma wątpliwości, że przykładowo, ochrona przed naruszeniem dobrego imienia, bądź obrazą majestatu, choćby i prezydenta, to nie prawo, ale bezprawie. Przecież większość mogłaby ustanowić, że przyłapany kłamca, czy inny opryszek, na terenach publicznych jest oznakowany i niczego ponadto nie potrzeba, a i prawo własności pozostaje nienaruszone. Z tego właśnie powodu starzy piraci dwoją się i troją, aby ludzi ze spokoju wybijać i skupiać ich uwagę na wątkach zastępczych – sporach, zagrożeniach, pod-jud-zaniu jednych na drugich, z tym że znowu to nasz wybór, czy temu ulegamy. Skoro duchowo zostaliśmy obdarzeni pełnią wolnej woli, całkowicie nienaruszalnej, oznacza to stan pożądany, doskonały. Jeśli poszanowanie samostanowienia jest odpowiednie dla sfery duchowej, to z racji że wyjątki są złudzeniem, musi być ono właściwe również dla cielesności. Toteż nie ma innego zła (krzywdy) jak odebrać komuś wolę co do jego własności, jak i nie ma innego dobra, jak umożliwić mu ją spełniać. Jako w niebie, tako i na ziemi.

W zasadzie w tym miejscu można by zakończyć część dowodową, ale pozostał jeszcze jeden przejaw niewolnictwa, prawdopodobnie najbardziej dotkliwy dla Polaków obecnych czasów, czyli przymus podatkowy, podparty przymusem walutowym. Jest to ważne szczególnie teraz, gdy wiele wskazuje na dopinanie przez starych piratów przygotowań upadku gospodarczego, a z nim gotówki i wycofanie jej (włączą hiperinflację, zapewne jak zwykle w aurze wymyślonych strachów), aby wprowadzić całkowicie cyfrowy pieniądz, w pełni nadzorowany – pozbawić nas nie tylko oszczędności, ale i resztek swobody. Pomijam już stopień sprzeniewierzania i zawiłości podatków, a także całej szopki z tym związanej. Zapewne najczęstszym argumentem za podatkami jest zwodnicze poczucie bezpieczeństwa jakie daje część opłacanych z nich świadczeń, jak wojsko, policja, czy pomoc w niedoli (szpitale, zasiłki, przytułki). W kwestii rozporządzania podatkami można by przytoczyć badanie ze Szwajcarii, gdzie wyliczono, że podatek transakcyjny na poziomie 0,2%, od każdej transakcji elektronicznej, zastąpiłby cały system podatkowy, a obejmując nim również transakcje gotówkowe, mógłby być jeszcze niższy. Przypomnijmy, że w Polsce dla wynagrodzenia 3500 zł na rękę, pracodawca musi ponieść koszt około 5700 zł, czyli urzędnikom oddajemy 38% (rok 2022), a to opodatkowanie samej tylko pracy. Dla porównywalnego według mnie £1600 na rękę w Anglii, obciążenia wynoszą 15%, a dla £3500 na rękę 27%. Ludzie dali się zwieść, że najlepsza pomoc to ta z urzędu. No to dlaczego by nie ustanowić przymusu odbierania drugiej nerki, skoro można żyć z jedną, a tamta uratuje życie innym? Do dobra nie da się zmusić, gdyż przy użyciu wadliwych narzędzi wyrób zawsze będzie wybrakowany. Podatki, czyli odbieranie prawowitej własności, to w każdym przypadku kradzież, niezależnie czy czyni to człowiek, czy organ państwowy, w jakiej wysokości, ani też w jakim celu. Z resztą przerzucanie kradzieży z ludzi na urzędy to taka sama zmyłka jak z rozkazami, ponieważ instytucja to twór całkowicie sztuczny – nie posiada woli, nie podejmuje działań – kierują nią ludzie, więc nie jest podmiotem, nie może być właścicielem. Zrzucając winę na urząd, unię, szefa, czy system tylko się oszukujemy – winny jest zawsze człowiek bezpośrednio łamiący prawo własności innego człowieka. Rozsądni obywatele z pewnością powołają służby i będą je wspierać, ale dobrowolnie, bacznie nadzorując ich poczynania. Wojsko nie będzie służyło do napadania słabszych, a do obrony kraju, a pomoc innym niosło będzie wyłącznie za zgodą większości obywateli obu państw. Policja nie będzie od nękania obywateli, a do ich ochrony. Celem służby zdrowia nie będzie powiększanie puli leków pacjenta, ale trwałe wyleczenie go, a przede wszystkim profilaktyka, aby ludzie chorowali jak najmniej. Szkoły nie będą przyrównywać jednych uczniów do drugich i karać za słabsze wyniki, ale będą pomagać zostać najlepszą odsłoną siebie, dla wspólnego dobra. Urzędnicy, których wtedy wystarczy zaledwie garstka, nie będą rozpatrywani w kategoriach, kto mniej kradnie, ale jako wielkie wyróżnienie. Wszystkie służby będą traktowane jako zaszczyt w służbie narodowi i przed nim będą odpowiadać.

Podsumowując, dostrzegam wśród rodaków coraz więcej działań w kierunku uniezależnienia. Myślę, że nawet o większym znaczeniu niż samym pomysłodawcom może się wydawać. Sądzę jednak, że niezauważone pozostaje źródło niewolnictwa, jakim jest zezwolenie na łamanie prawa własności i dopóki tego pozwolenia nie wycofamy, dopóty nie będziemy w pełni wolni. Nie ogłaszając sprzeciwu na kradzież, przestaje ona być łamaniem prawa własności, a staje się dobrowolnym wyzbyciem dóbr, najczęściej umacniającym samego zbira. Ani starzy piraci, ani ich poplecznicy nie mają władzy, rozporządzają jedynie tym co zgodzili się im oddać prawowici właściciele. Tę władzę możemy odebrać tak samo łatwo jak im ją podarowaliśmy, w każdej dogodnej chwili, wystarczy tylko to obwieścić. Mogą co najwyżej stwarzać przejściowe trudności, które bywa, że zniechęcają, więc lawirują pomiędzy naszym lenistwem, a pragnieniem wolności, cały czas badając nastroje. Przecież nie dlatego wstrzymali się z wprowadzeniem przymusu szczepień bo im się odwidziało, ale dlatego, że polscy mundurowi nie stanęliby przeciwko obywatelom – na co nie mogli pozwolić, ponieważ wyszło by na jaw, że ich władza jest tylko złudzeniem. Z tego powodu wcielają do służb mundurowych przesiedloną tutaj ludność (rozdają im przywileje, często pierwszeństwo przed Polakami, być może otrzymają i prawa wyborcze jeśli nie wyrazimy sprzeciwu), a także sprowadzają do Polski obce wojska i przyznają im pozwolenie użycia siły. Nie wiem jak Wy, ale ja mam już ochotę na wolność. Naradźmy się jak odzyskać samostanowienie. Można ogłosić zrzutkę [odnośnik] na rozpowszechnianie naszych działań – ulotki, plakaty, reklamy w mediach i wystosować orędzie, takie lub inne:

My Polacy, właściciele naszej Ojczyzny, zwalniamy was ze służby, wypowiadamy wam władzę. Przywracamy nienaruszalność granic własności jako niezbywalne prawo. Żołnierzu, policjancie, urzędniku, bracie i siostro – nie dokonuj łamania prawa własności. Za przewinienie odpowiada bezpośrednio dokonujący czynu i ani rozkaz, ani groźba nie zwalniają z winy – nie bądźcie wykonawcami przestępstw. Znosimy przedawnienie przewinień.

Opracujmy sposób wypowiedzenia zakazów dotyczących posiadłości, przymusu podatkowego oraz dowolności pieniądza. Wypada mieć przygotowaną walutę zamienną, jak i sposoby głosowania, ale wiem że środowiska wolnościowe mają kilka rozwiązań w zanadrzu. Zanim odzyskamy władzę nad przemysłem i infrastrukturą, należałoby opracować rozwiązania, na wypadek gdyby starzy piraci chcieli nam utrudnić korzystanie z tych dobrodziejstw. Nie każdy chce wyjeżdżać w dzicz, budować chatę i przejść na całkowitą samowystarczalność, mimo iż może to brzmieć kusząco. Tak naprawdę działać można choćby w pojedynkę, w swojej miejscowości uświadamiać ludzi – rozwieszać, bądź wręczać oświadczenia policjantom, żołnierzom, służbie więziennej, straży granicznej, urzędnikom, przechodniom. Objaśniać czym jest prawo własności i że za jego łamanie winę (nawet bardziej tę karmiczną – grzech) ponosi bezpośrednio dokonujący czynu. Bez służb mundurowych ustawy posłów, wyroki sędziów, czy postanowienia urzędników to tylko czcze gadanie, wolność słowa.

Serdecznie zachęcam do kontaktu, również uwag i wskazywania błędów, czy to dotyczących światopoglądu, czy działania. Mile widziane intencje (modlitwa, myślokształty, pisanie Głagolicą – o jedność Polaków, o oczyszczanie zamiarów, o rozeznanie prawdy, o ochronę własności, podobno najskuteczniej o wschodzie i zachodzie Słońca).

Zrzutka na reklamy na autobusach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s